

Na wyspach Aran mieszkał ze swoją rodziną dzielny chłopiec Eoin. Jego ojciec był szanowanym rybakiem i często wypływał swoją łodzią na połów. Wtedy Eoin z utęsknieniem oczekiwał jego powrotu. Pewnego razu, gdy wybiegł na powitanie ojca, usłyszał słodki śpiew dochodzący od morza. Przestraszyło to jego mamę, bo na wyspach znany był przesąd, że kto usłyszy śpiew syren, ten kiedyś utonie. Pewnego jesiennego dnia jego ojciec wypłynął w kierunku stałego lądu, aby przywieźć duchownego do umierającego na wyspie pastora. Ale jakiś czas po jego wypłynięciu na morzu rozpętała się wichura. Nadszedł wieczór, a tata Eoina nadal nie wrócił. Gdy Eoin obudził się w nocy i zobaczył, że jego zapłakana mama nadal czeka, postanowił coś z tym zrobić. Ukradkiem wyszedł z domu przez okno i udał się na brzeg morza. Chciał złapać syrenę i zmusić ją, aby mu powiedziała, gdzie jest jego tata. Ukląkł na najbardziej wysuniętej skale i wypatrywał syren. Wtem pojawiła się olbrzymia fala, która zabrała go do morza. Na dnie morza zderzył się z wielką rybą. Był to węgorz konger, który zapytał Eoina, kim jest. Postanowił pomóc Eoinowi, gdy dowiedział się, że jego tatą jest rybak, który go złapał w sieć, kiedy był mały i wypuścił, aby urósł. Chociaż konger nie miał najlepszego zdania o syrenach, to zabrał Eoina do ich jaskini. Czy syreny pomogły Eoinowi? No cóż, jeśli chcecie się tego dowiedzieć, to zajrzyjcie do książki “Legendy Irlandzkie” Gordona Jarvie.
Spójrzcie na rysunek – to jaskinia, do której przyprowadził Eoina konger. Aby zatrzymać monetę Leprechauna, zapiszcie na mapie ile widzicie tu syren.
